Twoja szansa na zostanie opiekunką

Właśnie teraz jest twoja największa szansa na zostanie opiekunką w Niemczech. Na Święta do opieki w Niemczech wiele z firm szuka kogoś na zastępstwo. Okazuje się, że w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku brakuje wielu opiekunek. To skłania wiele firm do poszukiwań i stosowania wielu zachęt. Premie pieniężne, inne nagrody mają skłonić Panie z Polski do wyjazdu na Święta do opieki. Może i warto raz spróbować i zaryzykować, może to jest jakaś szansa dla tych kobiet, które w Polsce niewiele zarabiają lub są na zasiłkach. Za pracę w Niemczech otrzymamy przecież godziwą zapłatę, zapewne dużo więcej niż w Polsce. Język niemiecki tutaj by się oczywiście przydał, choć czasami można  bez. Wszystko zależy od danego zlecenia i oczekiwań jakie ma rodzina niemiecka.

Zmiany życiowe

Jakoś się zdarza, że podejmujemy jakieś decyzje pod wpływem własnych emocji i robimy coś niesamowitego. Przykładem tego może być właśnie praca w zawodzie opiekunki osób starszych w Niemczech, bo to dla nas z jednej strony opłacalne i gdy jedziemy pod opieką firmy, to mamy wszystko. Czyli mówiąc krótko, płacą nam ZUS i podatek i jakoś to leci. Kwestią tego jest, czy damy radę i czy w ogóle jakoś to będzie? No przecież jak się wyjeżdża za granicę, to zawsze człowiek się boi, czy się coś nie stanie, albo czy będziemy mieć taką osobę do opieki, która dla nas będzie sympatyczna i damy radę…

Przyjaciółki i opieka

Mamy przyjaciół, a jako kobiety mamy przyjaciółki i staramy się jak najczęściej z nimi spotykać. Fajnie, jak nam się zdarzy przy pracy w opiece znaleźć kilka takich psipsiółek na raz. Normalnie wtedy to jest to wygrana w lotka. Próbujemy jakoś się spotkać z nimi, kiedy mamy pauzę podczas dnia. Tylko żeby nam się wszystkim udało znaleźć tę samą godzinę i mamy sukces totalny. No, naturalnie dyskutujemy o pracy i wymieniamy się własnym doświadczeniem, bądź plotkami na temat naszych podopiecznych i takie tam. Podoba mi się też plotkowanie o naszych facetach. Fajnie to wtedy wygląda, bo mamy nie tylko czas dla siebie, ale też naukę życia.

Jedna mysz

No fakt, jedna mysz może naprawdę narozrabiać. Jak jest z kimś związana, to jak opiekunka na Stelli i jest naprawdę fajnym zwierzakiem. Czasami, jak słyszałam, to potrafi być, jak mały piesek, który jest nam wierny i zachowuje się, jak człowiek. Ja tam nawet nie mam pretensji i się także opiekuję, jak widzę, że jest adekwatna do naszych poczynań.  Zwierzaki mają to do siebie, że przywiązują się do kogoś i tak już pozostaje. One chyba mają swoisty instynkt, by robić nam głupie żarty, ale także, by być z nami i dla nas coś robić. Robienie jest fajne, lecz dbajmy o takie maluchy.

Opiekunka i muzyka

No jakby nie patrzeć jestem fanką zespołu Queen i Fredka Mercurego. Miał charyzmę i myślę, że miał coś w sobie, że potrafił cały tłum ludzi pobudzić do muzyki. Patrząc na koncert na Wembley w 1986 roku dał czadu na maksa. Ludzie wariowali przez 3 dni, jakby mieli kontakt z Elvisem Presleyem. Jakoś tak człowiek wychodzi z założenia, że jak mu tam coś stuknie do głowy, to wariuje i wychodzą takie chocki klocki i się pozamiata przy pierwszej bazie. Potem to już reszta przychodzi sama i na muzykę nic nie poradzimy. Mamy w końcu dobę internetu i możemy korzystać. Dobrze, by przekazać to innym ludziom.

Opieka w domu

Mam taką nadzieję, że nikomu się nie zdarzy opiekować się kimś z rodziny i codziennie patrzeć, jak ktoś leży, a ty w pracy. Zajmując się takimi ludźmi w Niemczech sami dowiadujemy się, jak to wygląda i co należy robić. Rano mycie, zrobienie śniadania, nakarmienie często, a potem sprzątanie, gotowanie obiadu, by chory miał siły. Do tego poranny standard i wieczorem podobnie. Takie bieganie daje w kość tym bardziej, że własny ojciec, czy mąż, czy matka ciągle czegoś chcą, a my tu latamy jak zwariowani i wiadomo… Do tego dochodzi wzywanie lekarza na wizytę domową i bieganie do apteki po lekarstwa.

No znowu opieka

Tak się trafia, jak wciąż musimy wyjeżdżać na Stellę i być opiekunką w Niemczech. Niektóre koleżanki nie wytrzymywały tej presji, bo wiecznie musiały wstawać w nocy, choć za dnia także pracowały ciężko. Zależy, gdzie się trafi i na kogo.  Niestety będąc tzw. „twoją opiekunką” narażamy się na przemęczenie i wieczne niedospanie. Jest to dokuczliwe i odczuwamy to na co dzień. Wiadomo, że pracować trzeba, ale za jakie grzechy? No przecież nie jesteśmy ze stali tylko normalnymi ludźmi, którzy chcą żyć godnie i nie skończyć jak nasi podopieczni, dla których wykonujemy wszystkie te czynności. Mam nadzieję, że jakoś wszyscy damy sobie radę.

Koniec pomidorów

A dios’ pomidory… Taki kiedyś był stary tytuł piosenki śpiewany przez Wiesława Michnikowskiego. Przychylam się do tego bardzo, bo sama je bardzo lubię. Najlepsze są nasze, polskie i pachnące w sezonie od słońca, albo jak to mówi, pachnące słońcem. Nam tylko pozostaje wtedy się nimi zaopiekować i powkładać je do słoików w formie przecieru na zupę pomidorową, lub zrobić sałatkę z niedojrzałych, zielonych pomidorów lub nawet dodać je do sałatki z kapustą, cebulą itp. do słoika. W końcu przepisów jest wiele. Ja pamiętam tylko smak z dzieciństwa, jak mama opiekując się mną i moim rodzeństwem latem zawsze robiła nam kanapki z żółtym serem i pomidorem. Pycha!

Praca i opieka

Będąc nawet sekretarką w wielkiej korporacji można być opiekunką. Dbać o szefa, bo szef też dba o nas, o ile jest wobec nas szczery, otwarty i warty takiego naszego zaangażowania. No nie jest to system zawsze się sprawdzający, ale powiedzmy sobie szczerze, że zawsze wykonywanie jego poleceń, czy zwykłe robienie kawy to też swego rodzaju opieka. Czyli chyba można powiedzieć: jestem szefie twoją opiekunką. Przecież wiadomo, że jak by się z nim coś stało, czy by zachorował, to my spełniamy tę rolę i pierwsze biegniemy na pomoc lub dzwonimy na pogotowie. Oby te gorsze przypadki nigdy nam się nie zdarzyły.

Senior i ogród

Zdarza się, że siedzimy z podopiecznym przy ładnej pogodzie na tarasie i rozmawiamy sobie przy kawce i w ogródku, a tutaj trzeba coś z ogródkiem. I tu jest problem: jak rozmawiać z osobą i jednocześnie pielić w ogródku, a nam się to czasami zdarza, że trzeba robić i to i to.  Czasami mamy szczęście, że udaje nam się zrobić wsio, bo akurat siedzimy chwilę i  rozmawiamy, ale potem do roboty i mamy tu dwie ptice ubite jednym kamieniem. Ogródek wypielony, a podopieczna zadowolona. Kawa wypita, pogadane jest i roślinki są szczęśliwe. Czyz tak nie można zrobić?