Gangsterzy i ożenek

Zdarza się, że matka nawet „sprzeda” córkę za gangstera, by mieć zaplecze socjalne dla niej, by czuła się niby bezpieczniej. Gorzej jest z opieką nad córeczką, bo wiadomo o co chodzi i ryzyko jest ogromne, ponieważ trzeba wszystkiego pilnować i mieć rękę na pulsie. Może się zdarzyć, że wygląda to na łowczynię posagu, ale jak dziewczę się sprawdzi, to na jakiś czas pięknie to może wyglądać i jakoś funkcjonować. Perypetie przy okazji mogą się zdarzyć, kwestia tego, czy ma się mocne nerwy, ale nigdy nie ma gwarancji. Nie chciałabym tak żyć, pod taką presją, jako matka, a córka cóż, ryzykuje pewnie nawet własne życie. Straszne.

Pitbull i zobaczymy

Dzisiaj sobie wymyśliłam, że zacznę się bawić słowami. I wyszło mi fajnie. Pitbull to niby pies, ale w moim znaczeniu to Brad Pitt, czyli Brat, co pije Red Bulla. W wymowie nikt się nie kapnie, ale jak to bywa, naśmiejemy się totalnie. Czasami lubię takie skojarzenia i mi się podoba. No co? Kupuję zdrapkę pod nazwą „Klejnoty”, a za mną facet się pyta:”No co pani, drapie pani klejnoty?”. Ja jak zwykle odpaliłam:”Podrap sobie swoje”, a za nami 3 chłopa. No fajnie, myślę sobie, znikaj babo jak najszybciej z kolektury i wiej szybko do domu, bo faceci już nie mogą ze śmiechu. I jak tu być poważnym, kiedy zawsze jest okazja pożartować.

Słowni ludzie

Chodzi o słownych ludzi, którzy dotrzymują słowa. Nie raz tacy nam się zdarzają i człowiek się już martwi, czy coś się nie stało? Jest ogrom ludków, którzy nawet nie dadzą sygnału, że do nas nie przyjdą, lub zapominają lub w ogóle mają nas we włochatej trąbie, albo im sztucznie przyjemnie zrobić nas w bambuko. Także są tacy, którym się coś naprawdę stało i nie ma od nich sygnału, a wtedy się martwimy już na poważnie, jeśli  nie mamy telefonu od nich i bardzo się denerwujemy. Dlatego chyba tak ważny jest kontakt z ludźmi i opieka nad nimi chociażby z czystej sympatii.

Noooo twoja…

Jasne! Opiekunka, ale chyba raczej do dziecka, a nie dla faceta, który demoluje chałupę  i zupełnie nie wie, gdzie co jest, co należy w domu zrobić, bądź nawet nie wie gdzie co leży oprócz kobiety wieczorem i kibelka, bo może niby to robić na luziku. Normalnie mam duże dziecko i mogę spokojnie powiedzieć:”Jestem twoją opiekunką”. No kurczę szlag mnie trafia czasami i nie wiem, co z takim chłopem zrobić? Rozstrzelać nie mogę (grozi więzieniem), ale do wiwatu już powoli daję i dziką frajdę mam, jak się pyta, gdzie coś jest?  Rany,  zawsze słyszę:” Ale ja nie wiem gdzie”? I mamy odpowiedź na pytanie. Twoją opiekunką mogę zostać, ale koszta są…. Zawsze można dorobić.

Poród i mąż

Mężczyźni wpadają w panikę, jeśli żona rodzi i sami nie wiedzą, co w tym momencie robić. I weź tu się opiekuj facetem, kiedy sam nie wie, co robić? Jedni szaleją, że nawet zapominają wziąć przygotowaną torbę do szpitala dla swojej kobiety, a nawet nie wiedzą z kim rozmawiają dając informację własnej, rodzącej żonusi. Z wrażenia mówią:”Buzi moje kochanie, muszę lecieć do szpitala, bo moja żona rodzi”. Jeszcze inni zachowują się stoicko i słyszy się słowa:”Leć kochanie rodzić, jeśli tak uważasz, a ja odbiorę dzieci z przedszkola, a później pójdę na tenisa, bo dzisiaj mam mecz.” Kobiety, uważajcie z porodem, lepiej się przygotować, szczególnie wtedy, jak wrócicie do domu i zastaniecie swoich mężów zalanych w trupa ze szczęścia.

Malowanie i szkicowanie

Zdarzają się opiekuni, czy opiekunki z talentem malarskim lub rysowniczym. Na Stelli także chcą tworzyć i może być nie tylko portret podopiecznego lub inne rysunki lub nawet karykatury. Jest to ciekawe i mnie osobiście się podoba. Chciałabym mieć taki talent i np. zostać karykaturzystką. Szkoda tylko, że nie miałam okazji tego trenować. Niestety życie potoczyło się inaczej i myślę, że zatraciłam spostrzeganie przestrzenne. Jedno co zostało to to, że jestem spostrzegawcza i czasami ludzie dziwią się, bo dostrzegam rzeczy, których inni w ogóle by nie zauważyli. W tej akurat pracy trochę sobie rysuję i proszę o ocenę. Jakoś nikt zanegował moich wypocin twórczych.

Koń Trolla

Często bywa tak, że w sumie nie ma jakoś porozumienia z rodziną i czasami wpadają niezapowiedziani do podopiecznego lub podopiecznej, a my nie wiemy nawet kiedy i że np. można upiec ciasto lub przygotować dla nich obiad. To nazywam kontrolą lub mam właśnie taką nazwę:”Koń Trolla”, jak takie Trolle wpadają mi na Stellę bez zapowiedzi i patrzą mi na ręce. No normalnie można czasami wyjść z siebie i stanąć obok. Ja tu normalna robota, piorę, sprzątam, walczę i jeszcze tu kurczę zmasowany atak rodziny. Za to akurat mi nikt nie płaci, ale wymogi chcą, jak w Sheratonie, albo innym hotelu. To mnie wkurza.

Wygodny, jak pies

Zawsze się mówiło ” wierny, jak pies”, a mi wyszło „wygodny, jak pies””. I poleciało na maksa.

Jak to jest, że chłop musi być wierny? No przecież on chociaż raz musi iść na bok i robić nas-kobiety w bambuko. Przypomina mi to zasadę komara: ” Cesce se, komar muchę ukąse,”, czyli jedziesz i się nie pytasz o co chodzi, ale pięknie jest. Rozmawiałam kiedyś z kolegą Polakiem-Francuzem i znał dokładnie to powiedzenie. Pośmialiśmy się solennie, ale pytanie zostało. Jak to jest? Zawsze się zdradzamy pod wpływem emocji, czy jakoś tam czegoś nam brakuje i próbujemy zrobić „niezłą jazdę”, by poczuć nutkę fantazji… Czyli jestem facecie twoją opiekunką.

Nie wierz nigdy kobiecie

Tak brzmi pewna piosenka o tym tytule. W życiu nie raz podobnie się zdarza i tutaj jest problem.

Spotkałam się kiedyś z przypadkiem, kiedy to pewna opiekunka zamęczała podopiecznego.  Nie pomagała mu, gotowała od niechcenia i to nazywała się opieka. Mężczyzna mieszkał sam i wymagał pomocy. kobieta, jak się okazało była wyrachowana i myślała pewnie, że nikt tego nie zauważy. Miała tylko pecha, bo rodzina zamontowała monitoring w domu i sprawa pięknościowo się rypła. No kobieta miała pecha, ale jak się sprawa zakończyła, to akurat nie wiem. Jedno tylko zrozumiałam, iż nie każda opiekunka nazywa się „twoją opiekunką”.

Jak zrobić burzę

Burza w szklance wody to wiadomo z czym mamy do czynienia no nie? Jako opiekuni mamy często takie doświadczenia. Niby nic się nie stało, a jazda rockowa bez trzymanki. Normalnie bezsensowna kłótnia i robienie z igły widły. Jak podopieczny, czy podopieczna nie szaleją, to niestety czasami rodzina i mamy na dzień dobry rozpierduchę przy samym wejściu do domu (nota bene posprzątanemu) i kurczę nie wytrzymujemy. To jest masakryczne być o coś na przykład posądzonym, a my zupełnie nie wiemy, o co tu do licha chodzi? Dla mnie osobiście jest to katastroficzną i ostatnią głupotą, że by coś takiego w ogóle miało miejsce.