Zaopiekuj się gołąbkiem

Gołąbków nam brakuje jak jesteśmy za granicą i nie ma na miejscu babci, która je zrobi, a my możemy je pałaszować do woli.

Ja czasami biorę mielone w markecie lub jak mam możliwość, to wolę w prywatnym sklepie mięsnym, kapustę, passatę i jadę z tym światem. Co tam tylko sparzyć kapuchę włoską (bo szybciej) i zawinąć mięsko z ryżem. Mały pikuś przed śniadaniem. Przecież wymieszać mięsko z ryżem i wpakować  w sparzoną kapuchę to już nie jest taki wyczyn. Tylko zaopiekować się produktami i mamy jedzonko, którego w Niemczech raczej człowieku nie uświadczyć. Tyle tylko, że zawsze seniorom smakuje i obojętnie, jak to jedzą.

Noga i coś tam

Noga zabolała i co? Coś tam trzeba zrobić. Najczęściej się jedzie i w krzaki. Dlaczego w krzaki, bo pociąg przebiega wcześniej aniżeli szlabany ściągają na dół i woda się zatrzymuje i potem wszystko puchnie. W sumie zależy, kiedy ktoś idzie spać? Zasada taka, kiedy się zmieni czas. Na letni, czy zimowy i potem musi człowiek liczyć, jak sobie dać radę, jako opiekun. Wariacje na temat, ale  jak fajnie. Można nawet kopać ziemię i pomagać przy starszym, tylko trzeba kupić szpadel. Nie wiadomo, czy dla niego, czy w ogródku? No bo to to zawsze opieka, jakakolwiek by nie była…

Czas w kinie

Kiedyś dziadek bez opieki wyrwał się do kina i wg. wspomnień stwierdził, że kino jest dostępnym miejscem na relaks. Najlepiej mieć przyjemność w sobotę wieczorem, albo w niedzielę rano po Mszy. Wnuk opiekujący się już kupił bilety i kupił popcorn. Tylko dziadek nie dał rady. Miejsce chce zająć i nie chciał opieki. I żeby kupić bilety, trzeba jakoś coś zrobić. Starsi ludzie chcą jednak coś obejrzeć i kombinują, jak można. Sami mówią, że jak kiedyś w kinie się młodzi spotkali to na filmie „Czas Apokalipsy”, jeśli chodzi o kobietę. Chyba mają rację i nie wiadomo o czym myśleć, a może ktoś chce „500+” i to jak najszybciej…

Opiekunka a klimat

Klimaty są różne. Czasami to pogoda, a czasami zachowanie na Stelli. Nikt nie znosi, jak latem są straszne gorączki, a tu trzeba pracować przy podopiecznym i nikt się nie pyta, czy nam się to podoba i dajemy radę? No normalnie można dostać na łeb, no nie? Ja tak sobie myślę, że dobrze by było, żeby każdy opiekun lub opiekunka miał wtedy trochę ulgi w działaniu, bo przecież opieka nad starszym człowiekiem wymaga niestety wiele uwagi. Klimat także może być w domu, gdzie przebywamy aktualnie i tutaj porozumienie odgrywa podstawową rolę. Można być zbuntowanym albo uległym…

Muzyka w Niemczech

Muzyka jest powszechna za granicą. A zresztą na całym świecie. W dużej mierze stanowi to specyfika danego kraju, tradycja i to, co w danym momencie jest na topie. W Polsce np. Disco Polo, zaś Niemcy mają programy z muzyką regionalną i oni tego słuchają do 22-ej w sobotę. W sumie ja to czasami lubię obejrzeć, chociaż nie zawsze niektóre „kawałki” mi się nie podobają.

Najgorzej jest, kiedy odbywa się tzw.”Karnewal”. Wtedy praktycznie prawie cały dzień tv jest czynna, bo ciągle nadawany jest program z pochodu z Kolonii i innych miast. Ale ja już wolę ten sobotni program z normalną, niemiecką, tradycyjną muzyką, gdzie mogę sobie posłuchać i mieć święty spokój z podopieczną.

Gangsterzy i ożenek

Zdarza się, że matka nawet „sprzeda” córkę za gangstera, by mieć zaplecze socjalne dla niej, by czuła się niby bezpieczniej. Gorzej jest z opieką nad córeczką, bo wiadomo o co chodzi i ryzyko jest ogromne, ponieważ trzeba wszystkiego pilnować i mieć rękę na pulsie. Może się zdarzyć, że wygląda to na łowczynię posagu, ale jak dziewczę się sprawdzi, to na jakiś czas pięknie to może wyglądać i jakoś funkcjonować. Perypetie przy okazji mogą się zdarzyć, kwestia tego, czy ma się mocne nerwy, ale nigdy nie ma gwarancji. Nie chciałabym tak żyć, pod taką presją, jako matka, a córka cóż, ryzykuje pewnie nawet własne życie. Straszne.

Pitbull i zobaczymy

Dzisiaj sobie wymyśliłam, że zacznę się bawić słowami. I wyszło mi fajnie. Pitbull to niby pies, ale w moim znaczeniu to Brad Pitt, czyli Brat, co pije Red Bulla. W wymowie nikt się nie kapnie, ale jak to bywa, naśmiejemy się totalnie. Czasami lubię takie skojarzenia i mi się podoba. No co? Kupuję zdrapkę pod nazwą „Klejnoty”, a za mną facet się pyta:”No co pani, drapie pani klejnoty?”. Ja jak zwykle odpaliłam:”Podrap sobie swoje”, a za nami 3 chłopa. No fajnie, myślę sobie, znikaj babo jak najszybciej z kolektury i wiej szybko do domu, bo faceci już nie mogą ze śmiechu. I jak tu być poważnym, kiedy zawsze jest okazja pożartować.

Słowni ludzie

Chodzi o słownych ludzi, którzy dotrzymują słowa. Nie raz tacy nam się zdarzają i człowiek się już martwi, czy coś się nie stało? Jest ogrom ludków, którzy nawet nie dadzą sygnału, że do nas nie przyjdą, lub zapominają lub w ogóle mają nas we włochatej trąbie, albo im sztucznie przyjemnie zrobić nas w bambuko. Także są tacy, którym się coś naprawdę stało i nie ma od nich sygnału, a wtedy się martwimy już na poważnie, jeśli  nie mamy telefonu od nich i bardzo się denerwujemy. Dlatego chyba tak ważny jest kontakt z ludźmi i opieka nad nimi chociażby z czystej sympatii.

Noooo twoja…

Jasne! Opiekunka, ale chyba raczej do dziecka, a nie dla faceta, który demoluje chałupę  i zupełnie nie wie, gdzie co jest, co należy w domu zrobić, bądź nawet nie wie gdzie co leży oprócz kobiety wieczorem i kibelka, bo może niby to robić na luziku. Normalnie mam duże dziecko i mogę spokojnie powiedzieć:”Jestem twoją opiekunką”. No kurczę szlag mnie trafia czasami i nie wiem, co z takim chłopem zrobić? Rozstrzelać nie mogę (grozi więzieniem), ale do wiwatu już powoli daję i dziką frajdę mam, jak się pyta, gdzie coś jest?  Rany,  zawsze słyszę:” Ale ja nie wiem gdzie”? I mamy odpowiedź na pytanie. Twoją opiekunką mogę zostać, ale koszta są…. Zawsze można dorobić.

Poród i mąż

Mężczyźni wpadają w panikę, jeśli żona rodzi i sami nie wiedzą, co w tym momencie robić. I weź tu się opiekuj facetem, kiedy sam nie wie, co robić? Jedni szaleją, że nawet zapominają wziąć przygotowaną torbę do szpitala dla swojej kobiety, a nawet nie wiedzą z kim rozmawiają dając informację własnej, rodzącej żonusi. Z wrażenia mówią:”Buzi moje kochanie, muszę lecieć do szpitala, bo moja żona rodzi”. Jeszcze inni zachowują się stoicko i słyszy się słowa:”Leć kochanie rodzić, jeśli tak uważasz, a ja odbiorę dzieci z przedszkola, a później pójdę na tenisa, bo dzisiaj mam mecz.” Kobiety, uważajcie z porodem, lepiej się przygotować, szczególnie wtedy, jak wrócicie do domu i zastaniecie swoich mężów zalanych w trupa ze szczęścia.