Zawody…

Jak zawsze, zawody są różne. Albo wyuczone, albo nabyte, albo miłosne, albo wykonywane. U nas opiekunów ludzi starszych możemy mieć zawód nabyty, bo przecież się tego w pracy cały czas uczymy i tak. Mycie, sprzątanie, gotowanie, czasami za poleceniem lekarza podawanie leków. Jedni się boją, drudzy odpowiedzialni pracują jak mróweczki, a trzeci mają to wszystko we włochatej trąbie i psują nam opinię. No powiedzcie, czy nie mam racji? W końcu to my, uczciwie pracujący dajemy pole do pracy innym i też dajemy fory, by mieli łatwiej. młodym to chyba jakoś nie bardzo wychodzi, bo nowa generacja, albo degeneracja, a my Stażiki (dziadki po śląsku) dajemy sobie świetnie radę i jest w porządku. Uczymy młodych, ale czasem nie dociera. Jak to ugryźć?

Daddy cool

Łoj, nasi starsi potrafią być luzakami i nawet im to dobrze wychodzi. Na stare lata przypomniał mi się stary kawałek muzyki. Nie ma to, jak radio (tylko nie powiem jakie), ale młodość się przypomniałam i już nawet nie patrzyłam w PESEL. Zobaczcie, jaki to rok, a ja pamiętam. Wariactwo na temat. O dziwo, starsi na Steli to też pamiętają i mówią, że to w Polsce było i oni to widzieli. No, nie ma to jak opieka w Niemczech. Jednak się uczymy będąc tam w pracy. Chyba nawet nieźle nam to wychodzi. No to „Łojciec bądź cool”!

Ach, tracimy

Też się zdarza… Na pewno nie będziemy szaleć z powodu jakiś anomalii i takich tam różnych. Jakoś w opiece często mamy styczność mieć dobry, albo zły dzień. Czy ktoś nas pyta jak się czujemy i czy wszystko w porządku? A gdzie tam. Klient płaci, klient wymaga. A my, jak w teatrzyku kukiełkowym, musimy się poruszać jak marionetka. No jest to często upierdliwe, ale wiemy przez to, jak taka praca wygląda. W końcu się nie wytrzymuje i ucina się „te sznurki”. Jak ja to zawsze mówię w takich sytuacjach krótko:”I OK, fajnie jest”. Kto za mną, a kto przeciw? ….I jest fajnie hehehe.